czwartek, 12 czerwca 2014

Podróż do Olsztyna


Pewnej środy wcześnie z rana
zanim jasno zaświeciło słońce
wyruszyliśmy w długą podróż
na badania służyć zdrowiu mające.

Piękne pola, później lasy,
zakręcone wąskie drogi,
kiedy człowiek siedzi w aucie
zapomina, że ma nogi.

Olsztyn nas powitał wstrząsem,
szpital mrowiem chorych dzieci.
Tu neurolog, tam kardiolog, eeg
i chirurg, czas tak szybko leci.

W ciasnej czapie dużo płaczu,
Szymon zasnąć nie chciał wcale.
nie jest miło gdy na siłę
przez sen chcą badać mózgu fale. 

Potem płacz jak nasz towarzysz
poszedł z nami badać serce
i na koniec do chirurga
po nowiny nie najlepsze.

Tak niestety w życiu bywa,
że niczemu niewinne dzieci
muszą być bohaterami
silnym wzorem dla nas świecić.

Każda mama przez trud życia
cicho sercem w nocy płacze,
gdy się dowiaduje nagle,
że znów będzie szpitalnym tułaczem.

Operacja się szykuje
w typowo męskiej sprawie
i dla bezpieczeństwa Szymka
w podróż wyruszymy niebawem.

Raz jest Olsztyn, raz jest Ełk
i Monachium często było,
teraz najprawdopodobniej Gdańsk
żeby nam się nie nudziło.


A na koniec by odgonić pełne obaw, smutków myśli,
 gdy tak spojrzę jak śpi grzecznie wiem, że dla mnie jest On wszystkim.




środa, 16 kwietnia 2014

Przedświąteczna zaraza





Wiedziona złudnym blaskiem wczesnowiosennego słońca pokusiłam się o uwolnienie dziurawych okien od zimowej izolacji. Grzejąca kula nie raczy wzejść na nieboskłon i nagrzać naszych wyziębionych murów, w związku z tym skazani jesteśmy na chłód czterech ścian. Celem oszczędności z pierwszymi dniami kwietnia grzejniki zostały zakręcone. Skutkiem tych nieprzychylnych zrządzeń losu do domu zawitała choroba. Szymon, tak silny w swej walce o zdrowie, mój bohater wychowany w chłodzie poległ w momencie, gdy skończyły się wszystkie naturalnie lecznicze specyfiki własnego wyrobu. I tak nieodzownym elementem stała się wizyta u lekarza. Kolejny szok nastąpił w aptece, przedświąteczny cios po kieszeni pozbawił mnie wiosennego optymizmu. Jedynie widok mojego małego wojownika napawa mnie dumą i nadzieją. Zmęczone, na wół śpiące oczy i nieustanny kaszel zmuszają nas do wylegiwania się w łóżku i zażywania relaksu przed szaleńczym świątecznym gotowaniem.

środa, 9 kwietnia 2014

Wiosna






Nareszcie czuć, że nadeszła wiosna. W naszym domu można to poznać po usunięciu zimowych zabezpieczeń (sterty koców) spod okien. Częściej też gościmy na balkonie skrzydlatych przyjaciół, którzy czasem urządzają tam niezłe bójki.

 Z wiosną nadeszły też nieprzyjemne chwile. Kiedy zaczynają się pierwsze burze i pogoda ulega zmianie Szymon mocno to odczuwa. Nie może spać, jest niespokojny i marudny przez całe dnie. Czas poszukiwania remedium na owe stany uważam za rozpoczęty. Pierwszą burzę mamy już za sobą, teraz czekamy na kolejne. W tym miesiącu czeka nas wizyta u chirurga i stomatologa.

Do rzeczy przyjemniejszych należą nasze wypady do babci,  prababci i oczywiście ukochanego kota. Szymon przy mojej pomocy dzielnie trzyma bambusowy kijek z zaczepioną zabawką i ćwiczy zabawy z Marcelem, a ten czasem w akcie łaskawości i ogólnej akceptacji obwącha Szymonowi czoło. 

Nasza dieta od jakiegoś czasu poważnie uległa zmianom. Zainwestowałam w zdrowe, nieprzetworzone żywienie oraz bogactwo produktów i stale konstruuję Szymonowe menu. Muszę przyznać, że nowe gotowanie to naprawdę niezła frajda, ale i pracochłonna czynność. Dzięki dodatkowym witaminom i naturalnym wspomagającym metodom leczenia udaje nam się trzymać w dobrej formie. Wobec tylu problemów zdrowotnych, te parę mniej to olbrzymia ulga. Najprzyjemniejsze w tym wszystkim jest to, że Szymek wszystko zjada ze smakiem i jest to dla mnie najlepszą motywacją do wymyślania i wyszukiwania coraz to nowych dań.